
Witam serdecznie. Jak obiecalam niektorym, postaram sie naskrobac male conieco aby i Ci, ktorzy nie mowia tym poganski jezykiem (francuskim) tez mogli dowiedziec sie czegos o naszej podrozy.
Wyjechalismy z Polski 21 kwietnia i ciagle sie oddalamy. Jakos tak wyszlo. Obecnie jestesmy w Turcji, a blizej w Kapadocji. O tym cudownym miejscu napisze troche pozniej. Teraz opisze w skrocie nasza podroz.
Wyjechalismy z Polski po kilku tygodniach spedzonych na lonie natury i rodziny. Mysle o tym z utesknieniem.
Mielismy potem krotka przerwe w Bratyslawie zanim dotarlismy do Budapesztu. Tam spedzilismy kilka dni. Duzo sie jadlo malo spalo. A propos spania, mielismy bardzo przytulny hotelik na pokladzie statku na Dunajcu. Jedyna wada to taka, ze nie plywal.
Z Budapesztu udalismy sie pociagiem do miasta Oradea. Juz w Rumunii chociaz bardzo blisko granicy wegierskýej. Bardzo sympatyczne, male miasteczko. Potem kolejno byl Brasov, Bran, Sinaia az dotarlismy do Bukaresztu. Rada dla podrozujacych po Rumunii, jezeli taxi to tylko te, ktore maja liczniki i ceny w widocznym miejscu. Inaczej moze to niezle kosztowac.
W Sinaii mielismy okazje podziwiac uroki Karpat.
Z Bukaresztu udalismy sie nocnym na szczescie pociagiem do Istambulu. Po 20 godzinach jazdy i dwoch oczekiwania na granicy dotarlismy w koncu do hotelu. I tam, mila niespodzianka. Od razu zaproponowano nam herbate i... sniadanie. Chyba marnie wygladalismy. Tego dnia zrobilismy sobie dzien dziecka i nie zwiedzalismy duzo. Taki maly rekonesans.
Dnia nastepnego sia zaczelo, meczet za meczetem, palac za palacem, harem za haremem. A trzeba przyznac ze jest co zwiedzac.
Potem jakas herbatka, piwo, (tak tak w tym islamskim kraju piwo), partyjka bagamona. Bardzo fajna gra, ale nýestety przegrywam ciagle z Olivier. Niby ze to trzema miec matematyczny umysl. Ale jakos trudno mi uwierzyc ze to matematyczny umysl Olivier sprawia ze ciagle wyrzuca podwojne szostki.
Po Istambule przyszla kolej na Kusadasi i na pierwsze oparzenia sloneczne. Gosia jak to Gosia, stwierdzila ze slonce w maju nie moze spalic. Ý to byl blad wieeeelki blad. Z Kusadasi pojechalismy do Pomukkale, gdzie mielismy przyjemosc pobrodzic troche w cieplych zrodlach.
Potem przyjechalismy do Kapadocji i jak dla mnie, to mozemy tu zostac. Wysokie skalne grzbyby, koscioly wykute w skalach, nieziemski krajobraz.
Na razie mamy za soba, przypomýnajace grzyby dla niektorych, jak dla mnie to domki ufoludkow, koscioly i domy wykute w skalach. Przed nami jeszcze skalne miasta, poddzimne miasta i dolina wyobrazni. Juz nie moge sie doczekac. Mowimy Wam wiec do zobaczenia w dolinie wyobrazni
|